Który proces automatyzować jako pierwszy?
Ten, który jest jednocześnie powtarzalny, opisywalny regułami i wykonywany
codziennie — nie ten, który jest najbardziej widoczny. Dobry pierwszy kandydat
ma jasne wejście i wyjście, zdarza się kilkadziesiąt razy w miesiącu i nie wymaga
oceny sytuacji przez człowieka.
W praktyce najczęściej jest to obieg faktur kosztowych albo przepisywanie zamówień
między systemami. Oba mają tę zaletę, że efekt widać w tygodniach i da się go
policzyć bez sporów o metodologię.
Czy automatyzacja procesów oznacza zwolnienia?
To zależy i uczciwiej powiedzieć to wprost, niż zapewniać, że nie.
Rozstrzyga jedno pytanie: jaką część czyjegoś etatu zajmowała praca, która
właśnie znika. Jeśli ktoś przepisywał dane przez godzinę dziennie obok sześciu
innych zadań, zmieni się tyle, że tę godzinę odzyska. Jeśli całe stanowisko
polegało na przenoszeniu dokumentów z jednego systemu do drugiego, rozmowa
o zmianie zakresu obowiązków będzie potrzebna.
Druga połowa odpowiedzi należy do Ciebie, nie do nas. Uwolniony czas można
zamienić w redukcję etatów albo w obsłużenie większej sprzedaży bez kolejnej
rekrutacji — w firmach 20–200 osób częściej widzimy to drugie, ale to decyzja
właściciela, a nie skutek uboczny technologii. Podnosimy ten temat już na etapie
audytu, żeby nikogo później nie zaskoczył.
Czy trzeba mieć ERP, żeby automatyzować procesy?
Nie. Automatyzować da się na tym, co firma już ma — programie księgowym,
arkuszach i sklepie internetowym. Warunkiem nie jest jeden wielki system,
tylko to, żeby te narzędzia przekazywały sobie dane automatycznie,
bez człowieka, który je przepisuje.
ERP bywa skutkiem dojrzewania procesów, rzadko warunkiem wejścia. Odradzamy
natomiast kupowanie systemu po to, żeby dopiero potem zastanawiać się,
co on ma robić. Ta kolejność kończy się zwykle wdrożeniem, które trwa rok
i odtwarza stare procesy w nowym interfejsie.
Ile kosztuje automatyzacja procesów biznesowych?
Wycena zależy od liczby integracji i od liczby wyjątków w procesie — te drugie
są zwykle droższe niż sam główny przepływ. Proces z trzema wyjątkami jest tani,
proces z trzydziestoma bywa droższy od napisania go od nowa.
Dlatego zaczynamy od audytu o stałej cenie, który kończy się listą procesów
uszeregowanych według zwrotu. Zdarza się, że najlepszą rekomendacją jest
uproszczenie procesu zamiast jego automatyzowania — i wtedy tak mówimy.
Ile czasu musi na to poświęcić nasz zespół?
Najwięcej na początku. Przy mapowaniu procesu potrzebujemy po kilka godzin
od dwóch–trzech osób, które wykonują tę pracę na co dzień — nie od kierownika,
który wie, jak proces powinien wyglądać, tylko od ludzi, którzy wiedzą, jak
wygląda naprawdę. To zwykle najbardziej wartościowe godziny w całym projekcie
i nie da się ich niczym zastąpić.
Później obciążenie spada do krótkich cotygodniowych przeglądów. Największym
ryzykiem nie jest brak czasu, tylko oddelegowanie tematu do osoby bez sprawczości —
projekt staje wtedy na pytaniach, na które nikt nie może odpowiedzieć. Jeśli po
Twojej stronie nikt nie jest w stanie poświęcić kilku godzin miesięcznie, lepiej
przesunąć start, niż zaczynać.